środa, 25 lutego 2015

Rozdział 1

Do Wielkiej Sali właśnie wkroczyli pierwszoroczniaki, których prowadziła Felicia Gonez. Zatrzymała się tuż przed podestem. Dzieciaki stanęły w grupie przed nią.
-Teraz jest czas na przydzielenia was do waszych domów. Gdy kogoś wyczytam podchodzi tu - wskazała na krzesło obok którego stała - a ja założę mu na głowę Tiarę Przydziału. Harry Beckemot. - Z tłumu wystąpił chłopak o ciemnobrązowych włosach. Usiadł, założono mu Tiarę.
-Hmm kolejny Beckemot. Hufflepuff! -  Krzyknęła Tiara, a Puchoni z wielkim okrzykiem radości przyjęli nowego ucznia.
-Rose Weasley.
-Ha! Kolejna Weasley. Jakże mogłoby być inaczej. Gryffindor! - Dziewczyna z uśmiechem podeszła do stołu przy którym powitał ją jej brat. A wszyscy Gryffoni również gromkimi brawami powitali nową.
-Lea Malfoy.
-Slytherin! - Krzyknęła Tiara, nim profesor Gonez założyła jej Tiarę. Od strony Ślizgonów dało się słyszeć wielką radość, krzyki i brawa.
-Scorpius Malfoy.
-Slytherin! - I znów ta sama sytuacja co u siostry. Malfoy'owie od wieków trafiają do Slytherinu. Jakże mogłoby być inaczej. Również został głośno powitany,
-Albus Potter.
-A tak! Pan Potter. Dwadzieścia sześć lat temu usiadł tu chłopak podobny do ciebie. Rok temu również. Byli to twój ojciec i brat. Ale ... Nie jesteś taki jak brat. To pewne! To trudne, bardzo trudne. Ale jeśli nie masz nic przeciwko, a wiem że nie masz. Więc niech będzie Slytherin! - Chłopak z uśmiechem zszedł ze stołka, a Ślizgoni równie głośno powitali go co rodzeństwo Malfoy'ów.
-Kolin Rendfoo.
-Hmm ... Dobrze wiem gdzie cię przydzielić. Ravenclaw! - Chłopaka powitali Krukoni gromkimi brawami.
-Tina Smith.
-Panna Smith. Ciężki wybór. Tęgi umysł, odwaga. Ale, niech będzie Gryffindor! - Wielkimi brawami została powitana przez Gryfonów.
-Naomi Granger.
-Panna Granger. Bardzo przypominasz mamę. Ale więcej masz z ojca. Więc ... Slytherin! - Dziewczyna z wielkim  uśmiechem pobiegła do stołu witana ogromnymi gwizdami, oklaskami i wrzaskami. Usiadła obok swojego przyjaciela i przyszywanego kuzyna Albusa.
-Sonia Evans.
-Ravenclaw!
-Markus Zabini.
-Slytherin! Oczywiście.
-Clarisse Bree.
-Slytherin!
-Suzen Mahone.
-Gryffindor!
-Lucy Hatmowear.
-Gryfiindor!
-Wendy Scarlet.
-Niech pomyślę ... Slytherin!
-Louis Withmore.
-Huffelpuff!
-Dorian Abrov.
-Hmmm ... Trudny umysł, ale niech będzie ... Ravenclaw!
-Pola Tortoo.
-Doskonale ... Huffelpuff!
-Mirajane Greenbrow.
-Idealnie, Slytherin!
-Lisana Botrees.
-Slytherin!
Profesor Gonez jeszcze miała długą listę. Wszyscy w ciszy słuchali i witali raz po raz nowych uczniów w swoim domu. Gdy w końcu skończyła Dyrektor Makao Brasello podszedł do mównicy.
-Na początek, chciałbym powitać nowych uczniów. Pamiętajcie, na czas pobytu tutaj każdy dom zastępuje rodzinę. Do Zakazanego Lasu, jak sama nazwa wskazuje wstęp jest zabroniony. Za dobre zachowanie, zwycięstwa podczas meczy quidditcha i za poprawne odpowiedzi podczas lekcji są przydzielane punkty. Zaś za złamanie zasad, nieodpowiednie zachowanie i przeszkadzanie podczas lekcji punkty są odejmowane. Punkty dodaje się, a dom który uzyska ich najwięcej otrzyma puchar domów. A teraz gdy wszyscy zostali już przydzieleni do swoich domów, zanim zaczniemy biesiadę, odśpiewamy hymn. - Powiedział Dyrektor. W powietrzu wyczarował tekst, wszyscy wstali i zaczęli śpiewać.

-Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart
Naucz nas choć trochę czegoś!
Czy kto młody z świerzbem ostrym,
Czy kto stary z łbem łysego!
Możesz wypchać nasze głowy
Farszem czegoś ciekawego!
Bo powietrze je wypełnia
Muchy zdechłe, kurzu wełna!
Naucz nas co pożyteczne,
Pamięć wzrusz co ledwie zipie!
My zaś będziemy wkuwać wiecznie,
Aż się w próchno mózg rozsypie!

Po zakończonym hymnie na stołach pojawiło się jedzenie, a Dyrektor z powrotem zajął swoje miejsce.
-Fajnie że trafiliśmy do tego samego domu. Jak Tiara powiedziała że trafiam do Slytherinu to w pierwszej chwili się wystraszyłem. Przecież wiesz co rodzice opowiadali. W szczegóły nie wchodzili ale ... A gdy wszyscy zaczęli się cieszyć że dołączam tu to poczułem się lepiej. Ale myśl że jestem sam i nikogo nie znam ... A potem Tiara powiedziała że ty trafiasz też tu i poczułem się lepiej.
-Ja się bałam że trafię do Gryffindoru i będę tam bez ciebie. A tu niespodzianka.
-Tata byłby z ciebie dumny. Trafiłaś do jego domu. Tu się wychował. Odnajdziesz tu cząstkę jego.
-Też tak myślę. - Powiedziała z uśmiechem. I zaczęli jeść tak jak wszyscy.
-Lea co ty robisz?! - Krzyknął Scorpius któremu siostra zaczęła dokuczać w skutek czego został popchnięty na Albusa. - Przepraszam. To przez siostrę. - Powiedział i rzucił jej gniewne spojrzenie. - Jestem Scorpius Malfoy. To moja siostra Lea.
-Albus Potter. A to moja przyjaciółka Naomi Granger. Można powiedzieć że prawie kuzynka.
-Prawie kuzynka?
-Nasi rodzice się przyjaźnią.
-Aha. To dużo wyjaśnia. A on - Wskazał na chłopaka który siedział po drugiej stronie stołu. - To mój przyjaciel Markus Zabini.
-Cześć. - Odezwał się chłopak.
-Miło cię poznać Markus.
-I wzajemnie. Al, bo mogę tak do ciebie mówić?
-Jasne.
-Więc Al wiesz już z kim chcesz dzielić pokój?
-Nie. Nie wiedziałem gdzie trafię. W sumie sądziłem że będę w Gryffindorze jak reszta mojej rodziny. Rodzeństwo, rodzice, wujostwo, dziadkowie.
-Rozumiem. Jest coś w tobie dlaczego Tiara umieściła cię tu. Ale nie martw się jesteś jednym z nas więc jest super.
-No jeśli chcesz możesz dzielić z nami dormitorium. Ojciec powiedział że załatwił mi trzyosobowe dormitorium. Możesz być trzecim.
-Jasne. Dzięki.
-A my - Powiedziała Lea. - Możemy również zająć to samo dormitorium a na trzecią osobę kogo weźmiemy?
-Nie wiem.
-Oprócz nas, jest jeszcze dwanaście nowych dziewczyn. Clarisse, Wendy, Mirajane, Lisana, bliźniaczki Kocher Polina i Klara, Frances, Olga, Kate, Juliet, Maria, Grace. Ale bliźniaczek rozdzielać nie będziemy. - Dziewczyny rozejrzały się po dziewczynach które w tej chwili były zajęte jedzeniem i rozmowami z innymi Ślizgonami.
-Może Clarisse.
-To samo chciałam właśnie powiedzieć. Ej Clarisse! - Czarnowłosa siedziała obok Markusa, zajęta rozmową z Wendy i Mirajane. które siedziały obok.
-Co? - Spytała dziewczyna.
-Cześć. Jestem Lea. A to jest Naomi. Szukamy trzeciej dziewczyny jako współlokatorki do naszego dormitorium. Chętna?
-Jasne. - Powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Cieszę się. - Lea uśmiechnęła się i zaczęła rozmowę z bratem.
-Nie jest źle. Myślałam że początek będzie gorszy.
-Podejrzewam że początek mamy lepszy niż nasze rodzeństwo.
-Podejrzewam że masz rację Al. Chociaż szkoda że nie będę w jednym domu z braćmi. Szczególnie z bliźniakami. Z nimi zawsze jest wesoło.
-No. Ale wiesz tutaj też będzie fajnie. Poznaliśmy kilka osób, będziemy się razem trzymać to będzie okej.
-Jak zwykle masz rację.
-Odstajemy od rodziny. Ale czy to ważne?
-Chyba nie. Bycie innym od reszty może mieć swoje plusy.
-Jakie na przykład?
-Będziemy się wyróżniać. W domu wszyscy z Gryffindoru my ze Slytherinu. Z resztą nie ważne. - Blondynka uśmiechnęła się.

Po kolacji Daniel Parker Prefekt domu węża oprowadził pierwszaków i pokazał drogę do ich domu. - Wejście do pokoju wspólnego Slytherinu znajduje się w lochach przy kamiennej ścianie. - Powiedział i zaczął schodzić schodami do lochów. szedł długim korytarzem, w końcu się zatrzymał. - Arystokraci. - Powiedział i ukazało się wejście do Salonu Ślizgonów. Salon był wielki i urządzony bardzo gustownie. Choć znajdują się pod ziemią, a ściślej mówiąc pod jeziorem to nie było tak chłodno jakby się można był spodziewać. Po ścianach od czasu do czasu spływały krople wody. Daniel stanął twarzą do tłumu jedenastolatków. - To jest pokój wspólny. Salon. Wejście do sypialni dziewcząt jest tutaj - Wskazał ręką za ich plecy po swojej prawej stronie. Więc wszyscy odwrócili głowy w lewo za siebie i zobaczyli wejście i schody prowadzące na górę. - A do sypialni chłopców tu. - Wskazał ręką wejście za ich plecami ze swojej lewej strony. - Prywatne dormitoria znajdują się tam. - Wskazał ręką na korytarz po swojej lewej stronie. - Wasze rzeczy czekają już na was w waszych pokojach.
Scorpius od razu pokierował się do prywatnych dormitoriów. Markus i Albus ruszyli za nim. Tak samo uczyniła Lea, Naomi i Clarisse, oraz kilkoro innych pierwszaków. Scorpius otworzył drzwi z numerem 1 i wszedł do środka. Przy każdym z łóżek znajdowały się walizki chłopaków. Albusowi przypadło łóżko pomiędzy obojga chłopakami. Z lewej miał Scorpio, a z prawej Marka. Dalej z prawej strony były drzwi do łazienki. W tym samym czasie do pokoju obok właśnie wchodziły dziewczyny. środkowe łóżko przypadło Lei, ze swojej lewej będzie mieć Naomi, a z prawej Calrisse.
I tak właśnie zaczęła się ich przygoda w Hogwarcie.

&--&--&--&--&--&--&--&--&--&--&--&--&

Jest pierwszy rozdział.
Życzę miłego czytania.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz